Lioncast LX20 – recenzja słuchawek gamingowych

Gaming, gaming, gaming. Czym byłby bez słuchawek? Zapraszam Cię na recenzję Lioncast LX20 – headsetu, który… No właśnie – jaki on jest? Dowiesz się z naszej recenzji.

Zawartość opakowania

W opakowaniu nie ma w sumie nic niezwykłego. Są słuchawki, mikrofon dodatkowy kabel i papierki.

Wygląd i wykonanie

Konstrukcja w większości wykonana jest z czarnego plastiku – głównie mat, miejscowo błyszczący z czerwonym logo marki. Nauszniki oraz pałąk są wyłożone gąbką w ekoskórze. Nauszniki są owalne, raczej wąskie. Kabel wychodzący z headsetu jest w oplocie, zakończony 4-biegunowym jackiem, a w jego górnej części znajduje się pilot. Jest raczej krótki, natomiast w zestawie mamy też „przedłużkę-rozdzielacz”, który jest zauważalnie dłuższy – z jednej strony ma wejście, a na drugim końcu dwa wyjścia – słuchawkowe i mikrofonowe. A jak już przy mikrofonie jestem. Ten jest prosty w swojej konstrukcji, na elastycznym „patyku” zakończony gąbką. Co ważne da się go odczepić. Nie znajdziemy tu żadnych światełek ani innych udziwnień.

Reklama

Specyfikacja

Przetworniki Wysokiej jakości, 50mm przetworniki neodymowe
Pasmo przenoszenia 20Hz-20kHz
Waga (z kablem) 232g
Kabel 1.) Kabel z układem zdalnego sterowania i wtyczką z czteroma łączami biegunowymi, 135cm długości;
2.) kabel przedłużający, z czteroma łączami biegunowymi  na 2x trój biegunowe łącza 3,5mm, 200cm długości
Modułowość Odłączany mikrofon, Poduszki nauszne wykonane ze skóry syntetycznej
Kompatybilność PC, PS4 (Pro), Xbox One (S oraz X), Mac, Smartfony oraz tablety


Wrażenia z użytkowania

Zacznijmy od gier, wszak Lioncast LX20 to gamingowy sprzęt. Dźwięk jest przestrzenny, dzięki czemu w grach FPS typu CS:GO, PUBG czy Battlefield 1 nie ma problemu z lokalizacją strzałów czy kroków wroga. W tym miejscu nie chcę przesadzić, ale zdarzało mi się „zgubić dźwięk”, ponieważ słuchawki nie mają najlepszego wyciszenia. Dźwięki z zewnątrz przedostają się, a te przekazywane przez słuchawki wychodzą do otoczenia. Szkoda. Są natomiast wygodne, mimo wąskich nauszników, których się obawiałem. Po kilku godzinach grania nie czułem  dyskomfortu. Natomiast kabel (obie części) wydawał mi się nieco długi i musiałem go podwiązać by się nie plątał.

O innych zastosowaniach zbyt dużo nawet nie chcę mówić, bo jak już celnie zauważyłem, sprzęt jest gamingowy. Natomiast słuchawki przy oglądaniu filmów czy słuchaniu muzyki radzą sobie… Jak każde inne słuchawki gamingowe. Jest w porządku. Niskie i średnie tony grają przyzwoicie natomiast wysokie są moim zdaniem wycofane.

Mikrofon mnie natomiast zaskoczył – pozytywnie. Dźwięk jest czystszy niż w większości testowanych przeze mnie dotychczas headsetów.

Podsumowanie

Zacznijmy od wyglądu – jest raczej stonowany i uniwersalny. Nie podobają mi się takie owalne, wąskie nauszniki, ale w żadnym razie nie mogę im odmówić tego, że swoją funkcję spełniają. No częściowo. Są wygodne, nawet po kilkugodzinnym noszeniu uszy nie miały mi tego za złe. Natomiast wygłuszenie jest po prostu słabe. No i jedna ważna rzecz – błyszczący plastik łatwo się rysuje, co zresztą widać na zdjęciach. Dalej dźwięk. To co jest najważniejsze w gamingowych słuchawkach to przestrzenny, analityczny dźwięk. I Lioncast LX20 właśnie taki dźwięk zapewnia. Do tego dobry mikrofon, który w każdej chwili można po prostu odłączyć – i tyle. Prosta recepta na udany headset.

Sprzęt do testów dostarczyła firma Lioncas. Dziękujemy! 

O Jakub Laskowski 130 Artykuły
Pasjonat sprzętu komputerowego, gier i wszelkich gadżetów.