Lenovo Yoga 920 – recenzja

Konwertowalny laptop Lenovo Yoga 920 był moim głównym narzędziem pracy przez około miesiąc. Co mi się w nim podobało, a co nie? Zapraszam do recenzji.

Na wstępie mały disclaimer – niestety straciłem zdjęcia sprzętu. W efekcie w tej (i prawdopodobnie następnej) recenzji muszę się posiłkować fotografiami dostępnymi w internecie.

Wygląd i wykonanie Lenovo Yoga 920

Obudowa laptopa jest wykonana z aluminium. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z produktem klasy premium. Design zdecydowanie może się podobać, a pokazanie się z Yogą na spotkaniu biznesowym doda nam kilka punktów prestiżu. To co również rzuca się w oczy to jego waga (1,37 kg) oraz niewielka grubość (niecałe 14 mm).

Yoga 920 nie posiada tradycyjnego wejścia na ładowanie, albowiem te, odbywa się za pomocą portu USB typu C. Na lewej krawędzi znajdują się 2 takie porty oraz port słuchawkowy. Na prawej zaś, prócz portu USB 3.0, dostępny jest jeszcze jedynie włącznik. Trochę to boli, że jest ich tak mało.

Pod klapą ekran 13-calowy ze stosunkowo smukłymi ramkami. Nad ekranem oczywiści kamera HD oraz mikrofon. Na dole, prócz klawiatury oraz touchpada, znalazł się czytnik linii papilarnych.

Wyświetlacz

W moim wypadku wyświetlacz to matryca IPS o rozdzielczości FHD. Co ważne jest on dotykowy. Dotyk łapie naprawdę dobrze, w zestawie z laptopem otrzymujemy rysik, który z początku ignorowałem, jednak po chwili zauważyłem, że robię to źle. Z nim jest po prostu łatwiej, wygodniej. Odręczne pisanie na ekranie to coś pięknego…

Jeżeli chodzi o sam wyświetlacz, to nie mam do niego większych zastrzeżeń. Kolory są żywe, kąty widzenia również zadowalają. Jest dobrze.

Sprawdź nasz test

Lenovo IdeaPad 720

Reklama

Klawiatura

Klawiatura jest wygodna w użytkowaniu i dodatkowo wyposażona w podświetlenie. Korzystałem z niej raczej rzadko, głównie pisząc dłuższe teksty, jednakże wtedy, gdy po nią sięgałem – byłem w pełni zadowolony.

Czytnik linii papilarnych

Czytnik linii papilarnych działa mega szybko. Nie miałem też problemu z tym, że nie rozpoznawał mojego palca – nie przypominam sobie ani jednej takiej sytuacji.

Touchpad

No z gładzika to akurat korzystałem tyle, co kot napłakał. Jak już zdecydowałem się postawić laptopa w sposób tradycyjny, to i tak raczej obsługiwałem komputer dotykowo, jedynie pisząc na klawiaturze. Dla mnie zatem mogłoby go w ogóle nie być. Ale jest i wydaje mi się, że to zwykły gładzik, niczym nie różniący się od tego w IdeaPadzie 720 – czyli jest okej.

Audio

Na stronie Lenovo czytam coś o zadziwiającym dźwięku 360 stopni. Może się nie znam, ale dla mnie głośniki w Lenovo Yoga 920 niczym się nie wyróżniają. Ich jakość jest w porządku, ale raczej nic więcej. Do oglądania filmu czy luźnego grania wystarczą, ale jak chcemy coś więcej to i tak pewnie sięgniemy po słuchawki.

Głośność i temperatury pracy

Laptop przez większość czasu pozostaje niesłyszalny. Raz na jakiś czas zdarzało się, że załączał wentylatory na tyle mocno, że było to faktycznie mocno słyszalne – ale zdarzało się to na tyle rzadko, że praktycznie wcale. Jeżeli natomiast chodzi o temperatury to nie wiem w jakich zastosowaniach można rozgrzać Yogę. Grać na tym raczej nikt nie będzie. Oglądając filmy? Mi się nie udało. Przeglądając internet? Raczej też nie. Momentami obudowa robiła się cieplejsza, ale na pewno nie mogę powiedzieć, żeby laptop się grzał.

Bateria

Bateria jak to bateria – wszystko zależy. Maksymalny czas pracy jaki osiągnąłem na Yoga 920 to około 11-12 godzin. Laptop stał sobie grzecznie z odpaloną przeglądarką na mocno ściemnionym ekranie i czekał, aż będę go potrzebował. Natomiast rozpoczynając seans i rozświetlając ekran na maksimum, po ładowarkę musiałem sięgnąć już po 2-3 godzinach. Myślę, że w trybie mieszanym udałoby się dociągnąć do 5-6 godzin. Wynik zadowalający? Raczej tak.

Podsumowanie

Bardzo ogólna ta recenzja, prawda? Żadnych benchmarków, żadnych testów z gier, pomiarów temperatur czy głośności. „Nie chciało mu się” – pomyślicie. Nic bardziej mylnego. Jaki jest sens obciążać laptopa benchmarkami czy grami, w które i tak nikt realnie nie będzie na nim grał? Lenovo Yoga 920 to nie jest laptop do gier, renderingu, streamingu czy innych, powiedzmy, pół-profesjonalnych czynności, wymagających wysokiej mocy obliczeniowej.

Moim zdaniem, Yoga 920 to laptop do zabawy. Jakiej zabawy? Przeglądania sieci, oglądania filmów, rysowania, szkicowania czy pisania. Mały, poręczny, elegancki laptop multimedialny, na którym można w bardzo komfortowych warunkach pracować nad lekkimi (dla sprzętu) rzeczami. I właśnie do tych zastosowań kupiłbym sobie Lenovo Yoga 920.

Kieszeń mnie tylko boli, gdy patrzę na cenę…

Sprzęt do testów dostarczyła firma Lenovo. Dziękujemy! 

O Jakub Laskowski 137 Artykuły
Pasjonat sprzętu komputerowego, gier i wszelkich gadżetów.