Philips 349X7FJEW – wrażenia z użytkowania

Monitory 21:9 stają się coraz bardziej popularne. Nic więc dziwnego, że producenci powoli robią z nich swoje flagowe modele. Jakiś czas temu dotarł do mnie 34″ monitor Philipsa, wykonany w proporcjach 21:9. Jak sprawdził się w mojej codziennej pracy i odpoczynku? Zapraszam do lektury!

Philips 349X7, bo o nim będzie dzisiaj mowa, dociera do nas w dość dużym kartonie, zabezpieczony styropianowymi wytłoczkami. Poza samą matrycą, otrzymujemy również podstawę, zestaw przewodów sygnałowych oraz zewnętrzny zasilacz.

Sam monitor został wykonany dobrze. Całość jest biała – dla niektórych może być to wadą, ale osobiście taki design przypadł mi do gustu. Na froncie nie dostrzeżemy niczego specjalnego poza matrycą z dość cienkimi ramkami bocznymi oraz górną, dolną belką wykonaną z białego tworzywa oraz małego podświetlanego loga po jej środku.

Podstawa jest dość prosta – mamy tu do czynienia z pionową prowadnicą umożliwiającą ruch w pionie, a samą matrycę możemy odchylić w płaszczyźnie góra-dół, o odpowiednio: 20*/-5*.

Tył to w całości panel z białego tworzywa, błyszczącego (ale na szczęście biały aż tak nie zbiera rys, jak czarny). Zauważymy tu zestaw złącz video: 2 x HDMI, 1 x DP, hub USB 3.0. z wyjściem na 4 porty, złącza audio (wejście i wyjście) oraz złącze zasilania.

Philips 349X7 specyfikacja

Z monitora Philips 349X7 korzystałem około miesiąc. I szczerze mówiąc, gdyby był to IPS najchętniej bym go nie odsyłał. Zacznę od zalet formatu 21:9. Przede wszystkim produktywność. Każdy „content creator”, czy pracownik biurowy doceni tak szerokie pole robocze. Kilka otwartych okien? Proszę bardzo! Wszystko w zasięgu wzroku? Oczywiście. Zakrzywiona matryca tylko ułatwia pracę – oczy nie męczą się tak bardzo, a obraz, mimo, że szeroki, jest łatwy do ogarnięcia wzrokiem. Na 16:9, aby komfortowo pracować, mogłem mieć otwarte na raz maksymalnie dwa okna obok siebie. W przypadku testowanego Philipsa mogłem ze spokojem otworzyć 3, czy nawet 4 okna w zależności od zadania i komfortowo pracować. Fotografowie, designerzy i filmowcy – pamiętajcie, że niestety to nie IPS i odwzorowanie kolorów nie należy do najlepszych. Ale myślę, że przeciętnemu użytkownikowi domowemu, czy biurowemu to nie będzie przeszkadzać.

A co po robocie? Czas na gry! I tutaj 349X7 również nie zawodzi. Co prawda czas reakcji nie jest najniższy (bo 4ms), ale za to otrzymujemy odświeżanie na poziomie 100 Hz. Jeżeli tylko posiadasz odpowiednio wydajny sprzęt, aby uciągnąć gry w rozdzielczości Ultra 1440p, to wrażenia z gry będą świetne – rozszerzone pole widzenia zupełnie zmienia nasz sposób postrzegania świata w grach i uatrakcyjnia rozgrywkę.

349X7_FTR_rflx Cropped

Podsumowując, czy warto kupić monitor Philips 349X7? Moim zdaniem, jeżeli używasz komputera w dużej mierze do pracy, to zdecydowanie powinieneś się nim zainteresować. Jeżeli dotychczas pracowałeś na 16:9, to propozycja ultrawide od Philips zrewolucjonizuje Twój styl pracy. W moim przypadku, przesiadka na 21:9 wiąże się ze zwiększeniem efektywności pracy i myślę, że potwierdzi to każdy, kto choć raz mógł korzystać z tego typu monitora. W przypadku, gdy nie tylko pracujesz, ale i grasz, to testowany model Philipsa też powinien spełnić Twoje oczekiwania.

Szczerze mówiąc, jestem w stanie odradzić go tylko jednej grupie potencjalnych klientów – grafikom i wszystkim tym, dla których najważniejsze jest odwzorowanie kolorów. IPS to niestety nie jest, więc nie zaoferuje nam tak dobrego zakresu i odwzorowania jak tego typu matryce. Ale to tak na prawdę jedyna poważna wada, którą zauważyłem.

Dlatego jeżeli tylko nie zaliczasz się do powyższej grupy, to mogę Ci szczerze polecić monitor Philips 349X7, gdyż w mojej ocenie jest to świetny monitor do pracy i nie tylko w rozsądnej cenie (jak na tego typu monitory).

WavePC - rekomendacja

Sprzęt do testów dostarczyła firma Philips. Dziękujemy! Philips_brand_logo_all_BR

O Kacper Borawski 280 Artykuły
Młody pasjonat komputerów i wszystkiego co z nimi związane. Webmaster oraz redaktor WavePC.pl